Przejdź do głównej zawartości

tekst Karoliny Jaklewicz do katalogu Galerii Socato www.socato.pl


KarolinaJaklewicz

Twórczość Marii Kiesner obserwuję od wielu lat. Fascynuje mnie sposób w jaki z chaosu miejskich pejzaży wydobywa czystą bryłę. Albo jak budzi do życia budynki z zakurzonych fotografi, wypłowiałych albumów. Doceniam to, że bohaterami swoich obrazów czyni namalowane obiekty, sama pozostając w ich cieniu. Jednak jej malarska kreacja nie znika z obrazów - jest w nich ten szczególny rodzaj taktu, który powstrzymuje ją od artystycznego ekshibicjonizmu ( jeżeli gdzieś szukać emocjonalnego stosunku do malowanych obiektów, to może w skrawkach ognistych podmalówek przebijających gdzieniegdzie spod wierzchniej warstwy farby). Kiesner potrafi czerpać z tradycji - ogląda się na najlepszych “portrecistów” architektury - Edwarda Hoppera, Davida Hockneya czy Jarosława Modzelewskiego, ale ogląda się tylko na moment - zaraz wraca do własnego, rozpoznawalnego stylu a  jej obrazów nie można pomylić z  płótnami innych malarzy. 

Wpływ ma na to już sam wybór tematu - prosty, modernistyczny obiekt, który nierzadko lata świetności ma już dawno za sobą. Wyrazisty, lecz nie dominujący gest malarski, podporządkowany formie architektonicznej. Wyrafinowana gama szarości, beżów, złamanych zieleni zestawiona z żywymi plamami błękitów czy akcentami oranżu. I śwaitło. Jeśli przyjąć przekonanie Georga Berkeleya wyłożone w Nowej teorii widzenia, że właściwie widzimy tylko światło i barwy, nie zaś przestrzeń i kształt, to zauważymy, że Kiesner właśnie za pomocą światła buduje zarówno bryłę budynku jak i niepokojącą atmosferę swoich prac. Zosatając jeszcze przez  chwilę wśród filozoficznych rozważań zwróćmy uwagę jak na obrazach wspógrają ze sobą dwie teorie piękna. Piękno proporcji części, form geometrycznych i harmonii głoszone przez  Pitagorasa i Platona - przedstawione jako architektura -  oraz plotyńskie piękno wyrażone jako światło - jednorodne, proste w swej naturze.

Dlaczego Maria Kiesner podejmuje tematy architektoniczne? Temat miasta podsunęło jej życie - była naocznym świadkiem zamachu terrorystycznego w Nowym Jorku. Atmosfera pustki, ciszy i zatrzymania tak szybkiej dotąd metropolii stała się motywem jej pracy dyplomowej, nagrodzonej za poszukiwanie nowej formy wypowiedzi plastycznej. Architektura pojawiła się ponownie w twórczości Kiesner w cyklu pejzaży industrialnych, inspirowanych XIX wiecznymi pocztówkami. Na obrazach znalazły się huty, kominy, fabryki. Kiesner stworzyła obrazy w klasycznej technice tempery jajowej stosowanej głównie w średniowieczu. Autorka zdrzyła ręcznie ucieraną farbę z obiektami symbolizującymi rewolucje techniczną. Na poweirzchni płócien pozostawiła strużki ściekającej farby, akcentując rolę upływającego czasu. Ten sposób kształtowania powierzchni malarskiej powrócił w cyklu wrocławskim. 

W odróżnieniu do dotychczasowych obrazów, na których dominowały monumentalne ujęcia architektury, cykl wrocławski charakteryzuje kameralność kompozycji. Z pozycji obiektywnego obserwatora i dokumentalisty, Kiesner przesuwa się w stronę subiektywnej relacji z architekturą. Znika dystans. Szerokie panoramy, ustępują miejsca portretom domów. Kiesner przygląda się budynkom z bliska, ukazuje fragmenty brył, zagląda do wnętrz. Obrazy choć proste i zdecydowane w warstwie formalnej, mają intymny charakter podejrzanych fragmentów rzeczywistości. Kiesner przedstawia architekturę bez ludzi, ale nie pustą. Nie mamy do czynienia ze sterylnością domów jeszcze nie zamieszkałych czy melancholią już opuszczonych. Kiesner maluje bryłę domu pod chwilową nieobecność właścicieli. Nie ma zbyt wielu śladów po mieszkańcach, ale czujemy ich obecność. Zmysłowa atmosfera Balkonu i Leżaka to zupełnie nowe oblicze Kiesner. Artystka podziwia nie tylko estetyczne walory budynku, ale jego funkcjonalność. W geometrycznych układach płaszczyzn odnajduje ich ludzkie przeznaczenie. 

Wcześniejsze prace Kiesner cechowała pewna surowość, charakterystyczna dla monochromatycznych kompozycji. W obrazach wrocławskich owa surowość znika, paleta barw wzbogaca się, światło staje się bardziej naturalne i miękkie. Jest w nich doza czułości. W tym sensie można mówić o kobiecym aspekcie twórczości Marii Kiesner. Malarski gest artystki jest jednocześnie gestem ochrony. Ochrony przed zapomnieniem, przed zniszczeniem. Ochrony prostej architektonicznej bryły przed nadmiarem ornamentów czy bogactwem formy. Ochrony przed zabrudzeniem: autorka oczyszcza swoje budynki - zrywa z nich  zbędne plakaty, reklamy, szyldy - aż żal, że tylko na obrazach. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Berlin, 2016


Galeria MILANO  w Warszawie wystawa NAD WODĄ

Wystawa w Akademii Pedagogiki Specjalnej im Marii Grzegorzewskiej w Warszawie pt NIebo nadal jest niebieskie